piątek, 1 marca 2013

2 kartka z dziennika

Dziennik Jack'a

Sobota 03.11.2012r.

Ten dzień był dla mnie wyjątkowo ważny.Tego dnia miałem spotkanie ze Strażnikami (Northem, Zębuszką, Piaskiem i Zającem wielkanocnym zwany także kangurem) w pracowni Mikołaja.Odkąd  pokonaliśmy Mroka raz na pół roku zbieramy się tam by zdać raporty z obserwacji czy Pitch nie planuje powrotu. Ząbek przywitała się ze mną ledwo powstrzymując się od tego by zajrzeć mi do ust (chociaż jestem z nimi od trzech lat, ona dalej musi patrzeć na moje zęby „Białe jak śnieg.”, to się chyba nazywa skrzywieniem zawodowym), Mikołaj uścisnął moją dłoń, Piasek mi pomachał, jak zwykle tylko Zając stanął w koncie i krzywo na mnie patrzył. Jego wzrok czasami bywa straszny.Aż dostałem dreszczy.Co prawda wybaczył mi już tamtą śnieżycę w Wielkanoc i częściowo pogodził się z tym, że zostałem wybrany na piątego Strażnika ale chyba jednak nie do końca.
-Co porabiałeś Kangurku?- zapytałem
 -Nic co by cię zaciekawiło Śnieżynko.-odpowiedział z oburzeniem
Wszędzie kręciły się małe elfy w dziwny czerwonych czapkach (w zasadzie to one były ubrane w te czapki)  oraz ogromne włochate yeti. Był też tam Phil (yeti), który raczej za mną nie przepada. Pewnie dlatego że kiedyś próbowałem włamać się do pracowni Northa ( parokrotnie), ale bez skutku (notatka na marginesie, yeti to bardzo dobrzy strażnicy-ochroniarze). North zaproponował nam ciastka na przegryzkę. Porozmawialiśmy ogólnie co u każdego słychać, była mała sprzeczka między Northem i Zającem o to czy Wigilia jest ważniejsza od Wielkanocy. Ząbek, z uporem maniaka, próbowała się dobrać do moich zębów, przestała dopiero jak Mikołaj zwrócił jej uwagę.
-Nie gniewaj się.-powiedziała skruszona-
-To silniejsze ode mnie. Są takie równe i białe.-dodała z zachwytem.
-Nie ma sprawy.-odparłem. Ona odleciała trochę dalej a wraz z nią jej malutkie pomocnice (które chyba się we mnie podkochują...)
Sprawdziliśmy sytuację z wiarą dzieci. Było ich dosyć sporo, a więc Pitch musiał być słaby i niezbyt zdolny do walki z nami. Wyszliśmy wszyscy na zewnątrz, a Phil wyprowadził sanie Mikołaja. Były one duże, czerwone i były do nich przyczepione renifery. Usiadłem z przodu obok North’a. Nagle sanie ruszyły z impetem; wzięły kilkanaście metrów  rozpędu i polecieliśmy. Po kilku minutach byliśmy już wysoko. Dla mnie to nie było nic nadzwyczajnego, ponieważ ja również potrafię latać, lecz lecieć saniami Mikołaja to rzecz nadzwyczajna. Zającowi lot nie sprzyjał (jak za każdym razem). Udaliśmy się na patol czy nic nie zagraża dzieciom. Najpierw sprawdziliśmy Azję oraz Afrykę, tam nic się nie działo i tak powinno zostać. Następnie mieliśmy do sprawdzenia Europę.
Stało się jednak to czego się obawialiśmy. Na horyzoncie nagle wyrósł Pitch (byliśmy wtedy nad Morzem Śródziemnym) i co tu dużo mówić, zaczęła się walka. Mroczne sny były prawie wszędzie co mnie dziwiło, przecież dużo dzieci nadal wierzyło w Strażników. Ja ruszyłem jako pierwszy, a za mną reszta. Walka była zacięta i z początku wygrywaliśmy. Cienie jednak atakowały z każdej strony, było ich za dużo (nawet kiedy walczyliśmy z nimi ostatnio nie było ich tak dużo). Z niechęciom musiałem powiedziałem do reszty „Nie damy im rady!”.  Zabrzmiało to jakbym się ich przestraszył, a tak nie było. Ja nikogo się nie boję! No może trochę zająca. Czarny piach odciął mnie od reszty i  zostałem sam na sam z Mrokiem.
-Witaj Jack, jak miło cię znów widzieć.-powiedział.
-Bez wzajemności, a czy teraz mógłbyś sobie pójść i zabrać ze sobą swoje sny?!- zapytałem retorycznie.
-A niby gdzie miałbym pójść? Tutaj jest doskonale.
-Przez ciebie nie jest doskonale, wracaj pod łóżko! –krzyknąłem.
-Ooh Jack, a może ty i ci twoi Strażnicy odejdziecie stąd, zanim komuś stanie się krzywda.-powiedział z wrednym uśmiechem.
Zaczęliśmy walczyć ze sobą. Byłem taki nakręcony, a do tego wkurzyłem się przez gadanie Mroka. Niestety Pitch jak zwykle kantował. Wysłał sobie na ratunek kilka swoich mrocznych snów i za moimi plecami pojawił się jeden z nich; odwróciłem się na moment i solidnie oberwałem od władcy ciemności. Straciłem przytomność i zacząłem spadać, coraz szybciej i szybciej. Byliśmy bardzo wysoko i w dodatku nad wodą. Pamiętam jeszcze tylko czyjeś słowa „Złapcie go!”, czyżby to był Zając?

12 komentarzy:

  1. Uwielbiam te kartki z dziennika! Mogę je czytać godzinami, dniami, tygodniami, miesiącami, latami... <3 SUPER!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje w imieniu moim i Sebastiana :)

      Usuń
  2. To było super :) nie moge doczekać się kolejnej kartki

    OdpowiedzUsuń
  3. To było super :) nie moge doczekać się kolejnej kartki

    OdpowiedzUsuń
  4. Wyczuwam nawiązanie do poprzedniej 'wersji' jednej z kartek. Mam na myśli to spotkanie nad morzem. Czekam na kolejne części. :3

    ~ Ada

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisaliśmy przecież że poprzednie kartki zostaną tylko poprawione. Oczywiście zostały dostosowane do nowego wątku jednak w większości to ta sama historia.

      Usuń
    2. Tak, tak, wiem. Nie chciałam, by to zabrzmiało jak jakieś zarzucanie wam nieoryginalności. Skąd, pomysł spotkania nad morzem wydaje mi się bardzo dobry. :)

      ~ Ada

      Usuń
  5. Jeszcze na chwilę przyszłam, żeby wam tu trochę pospamować.
    this-is-fail.blogspot.com/2013/03/kilka-sow-od-pszenicy.html?m=1

    ~ Ada

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomijając kwestię że nie wiem dlaczego od pszenicy...to dziękuję w swoim imieniu za ten post. Dłuższa wypowiedz znajduję się w komentarzach do jego ale mam nadzieje że pomimo złego początku jakaś współpraca się rozwinie. Choćby ze względu na znajomość poprawności językowych :)

      Sebastian

      Usuń
    2. Pszenica (a konkretniej Wheat) to mój pseudonim zawodowy. CX tak jakoś...
      Oczywiście, ja też liczę na współpracę. W aktualnych kartkach błędy są raczej sporadyczne, więc - za pozwoleniem - przeanalizujemy do końca stare ich wersje.
      Z tym że jest pewna sprawa, o której muszę z tobą pomówić (napisałam o tym nieco w komentarzu pod najnowszą waszą kartką).

      ~ Ada

      Usuń
  6. Szczerze mówiąc, znowu zabrakło mi emocji. Wszystko jest takie sztywne, bezemocjonalne.
    Rany, Pitch powrócił! No, to będzie jazda. Ale Jack sobie poradzi. Jak zwykle.
    Pojawiła się reszta Strażników. Ząbek jest najlepsza z tymi kłami!
    Pozdro,
    Pola

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak dla mnie mega ^^ chodź też poczułam, że czegoś mi brakowało... może więcej dialogów, opisów emocji? Nie wiem, ale i tak mi się bardzo podobało.

    OdpowiedzUsuń