niedziela, 24 marca 2013

Trzecia część 4 kartki z dziennika

Przepraszam ,że nie dodałam kartki w piatek takj jak zawszae ,ale jakoś zabrakło mi czasu.To jest dalszy ciąd 4 kartki.Zachęcam do przeczytania oraz skomentowania.Miłej lektórki :)

-Ale jak chcesz to zrobić?-zapytał North-Nie wiemy gdzie jest, nie tylko Mrok powrócił ale również Dark! Cały wiek spędziliśmy na jego uwięzieniu, on jest za potężny na to żeby ot tak zaatakować.
-North, nie chcę atakować Darka.-odparł spokojnie Augustinus-Chcę uratować chłopca.
-A to nie to samo?-zapytał Zając.
-Nie, znam ojca Mroka i jego samego, już w średniowieczu byli skłóceni, może i teraz planują zjednoczyć siły, ale to cały czas są ucieleśnienia strachu i zła.-wyjaśniał cierpliwie Strażnik-Jeszcze trochę czasu minie zanim nastąpi rozejm między nimi. W tym czasie jest możliwość odbicia z rąk Mroka Jamiego, jeśli będziemy czekać to będzie za późno. A mając chłopca mają, że to tak określę, kartę przetargową. Będą mieli nas w garści.
-On ma racje.-powiedziałem, a Piasek pokiwał głową.
-Ale co mamy zrobić?-nie był przekonany Mikołaj-Całą szóstką rzucić się na ratunek?
-Jasne, może jeszcze wyślijmy mu kartkę z życzeniami?-zapytał z ironią Augustinus-Tu nie chodzi o ilość ale o rozwagę. Lepsza będzie dwuosobowa grupa. Myślę, że powinienem udać się tam z Jackiem.
-A dlaczego on i ty?-oburzył się Zając.
-Już wyjaśniam.-powiedział i usiadł na biurku- Primo: Jamie jest spokrewniony z Jackiem i to jemu na nim najbardziej zależy. Mrok się nie zdziwi jeśli tylko on się pokaże, zwłaszcza, że chłopak porywczy.
-Ej, co powiedziałeś?-zaoponowałem.
-Secundo-ciągnął dalej wypowiedź-Czy któryś z was potrafi tak?-i zniknął, rozmył się w powietrzu- Mogę wybrać dla kogo jestem widzialny a dla kogo nie. Przez to kiedy Jack będzie odwracał uwagę Mroka ja niepostrzeżenie dostanę się do chłopca. Z resztą, ten pajac, Pitch, prawdopodobnie mnie już nie pamięta, widział mnie raptem kilka razy i to nie ja go uwięziłem.-dodał. Wszyscy przetwarzali ten plan w głowach. Zgodzili się, że w tym szaleństwie jest logika ale Zając miał pewne obiekcje.
-Ale dalej nie wiemy gdzie jest ukryty chłopiec i co reszta w tym czasie ma robić.
-Wy zajmijcie się tym co robicie normalnie, umacniajcie wiarę dzieci i przygotowujcie się do świąt.
A w sprawie miejsca ukrycia, podejrzewam że jest to po prostu kryjówka Mroka a tą nie będzie trudno znaleźć.
-Niby dlaczego?-zapytała Zębuszka.
-Facet nie grzeszy rozumem, ale pewnie wie, że skoro chce zwabić Jacka to musi on łatwo dostać się do niego. Pewnie wejście jest w okolicach miasta gdzie mieszka Jamie.
-Można spróbować.-powiedział North-Zazwyczaj miałeś dobre pomysły jak pracowaliśmy razem.
-Cieszy mnie, że mi ufasz.-odparł z uśmiechem Augustinus-Dobrze, Jack trzeba wyruszyć i poszukać kryjówki. Lećmy.
-Dobrze.-odparłem, a po chwili dodałem-Ty umiesz latać?...W sensie jak, ja wykorzystuję wiatr a ty?
-Ja działam umysłem, wykorzystuję telekinezę.-odparł zapytany-Ale to teraz mało ważne. Choć.-powiedział i wylecieliśmy przez otwór w dachu. Lecieliśmy chwilę gdyż dzięki swoim mocą mogliśmy latać szybciej od samolotów. Już po pół godzinie wraz z Augustinusem znalazłem się w strefie powietrznej Stanów Zjednoczonych Ameryki. A chwilę potem tam gdzie mieszka rodzina Jamiego.
-Oto jesteśmy na miejscu.-powiedziałem lądując.-Tam, w tym lesie wyłoniłem się z jeziora.
-Wiem, byłem przy tym.-powiedział zamyślony Augustinus.
-Byłeś tam wtedy?!-wykrzyknąłem-Jak nie widziałem cię?
-Pytania i odpowiedzi potem.-powiedział już skupiony Strażnik-Kryjówka pewnie będzie w lesie.
-Dlaczego?-zdziwiłem się.
-A myślałeś dlaczego w lesie zwłaszcza po ciemku ludzie czują taki strach?-odpowiedział pytaniem.
-Tak szczerze to nie...-powiedziałem.
-W nocy te tereny są jeszcze pełne starej mocy Mroka, dlatego będzie mu tam najłatwiej stworzyć siedzibę.-wyjaśnił i dodał-Chodźmy.
I poszliśmy, szukać w lesie czegoś co by wskazywało na miejsce ukrycia się Pitcha. Po dobrej godzinie poszukiwań usłyszałem "Jack","Jack", to był dziecięcy głosik. Na pewno Jamiego.
-Słyszałeś?-zapytałem towarzysza.
-Tak, słyszałem.-potwierdził-To stamtąd.-wskazał palcem kierunek-Ja stanę się już niewidoczny dla niego, pamiętaj żeby do mnie nie mówić.-przypomniał mi.
-Dobrze, pójdźmy tam.-powiedziałem.
Z każdym krokiem głos się nasilał, coraz głośniej było słychać "Jack","Jack". Przeszliśmy może z 300 metrów gdy ujrzałem na polance rozpadający się szkielet łóżka. Podszedłem bliżej, pod tymi resztkami drewna była dziura, wyglądała jakby była bez dna ale bez wątpienia stamtąd dochodził ów głos.
-Wchodzimy tak bez pukania?-zapytał cicho z żartem Augustinus-Nie ładnie z naszej strony.-dodał. Mimo pewnego strachu zaśmiałem się co mi pomogło. Wskoczyłem do dziury, a wraz za mną Augustinus. Po chwili byliśmy już w kryjówce Mroka, powiedzieć, że była mroczna to jakby powiedzieć, że Słońce jest jasne. Była to jaskinia stworzona w niemal czarnej skale, ze stropu zwieszały się potężne stalaktyty a na podłodze tworzyły się stalagmity. Do sufitu były przytwierdzone puste, czarne klatki. W środku sali, na podwyższeniu był ziemski glob, taki jak w naszej siedzibie, było to jedyne źródło światła w całym pomieszczeniu. Ze wszystkich stron czuć było strach, który nie wyparował stąd przez te wszystkie wieki, strach ludzi z czasów panowania Mroka i jego ojca. Augustinus przyłożył palec do ust nakazując mi milczenie, nie chciał żeby jego obecność została zdradzona. W jaskini panowała niemal idealna cisza, była przerywana tylko dźwiękiem spadających kropel, niczym łez. Podszedłem do kuli przedstawiającej Ziemie i dzieci wierzące w Strażników, były one na niej małymi światełkami. Wtem nie wiadomo skąd zmaterializował się Mrok. Wysoki mężczyzna w długim czarnym płaszczu, jego skóra była szara niczym popiół, włosy czarne niczym smoła. Twarz miał chorobliwie chudą, spiczastą.
-Spodziewałem się ciebie, Jack.-powiedział śmiejąc się złowieszczo-A gdzie reszta?
-Przyszedłem sam.-odparłem, hamując złość-Jamie to moja rodzina, gdzie on jest?!
-Jakie to wzruszające-powiedział z udawanym wyrazem twarzy-Zaraz się popłaczę, ty się martwisz o niego.
Chciałem już go zaatakować, gdy usłyszałem w głowie głos "On cię prowokuje, nie daj się, potrzebuję czasu żeby znaleźć Jamiego.", to był Augustinus. Na te słowa uspokoiłem się trochę.
-Oddaj mi chłopca!-krzyknąłem do Mroka.
-Jakoś mi się nie chce...taki słodki dzieciak i taki przerażony.-mówiąc to uśmiechał się, miałem ochotę zetrzeć mu ten uśmiech.
W tym samym czasie Augustinus próbował znaleźć Jamiego (Po zakończeniu misji Augustinus opowiedział mi co robił). Szukał starając być bezgłośnie, jednak nigdzie go nie było. Wiedział, że  nie wytrzymam długo i zacznie się walka. Postanowił wykorzystać moc. Stanął nieruchomo i skupiając się szukał źródła myśli, które mogło być chłopcem. Niestety, strach tych wszystkich pokoleń bardzo go rozpraszał. Wyczuł złość, satysfakcje z cierpienia "Nie to myśli Mroka, dalej szukaj", znów wyczuł złość ale tym razem z troską o bliską osobę "Nie to Jack, szybciej" myślał z frustracją. Nie wiedział ile jeszcze zdoła wytrzymać. Nagle wyczuł przerażenie i...nadzieje na ocalenie. "Jest" chciał krzyczeć z radości, na szczęście się powstrzymał "Gdzie jesteś?", szedł za uczuciami, które wyczuł.
Tym czasem ja ledwo powstrzymywałem się by nie uderzyć Pitcha, za to Mrok świetnie się bawił moim kosztem.
-Dobra, czego chcesz za dziecko?-zapytałem
-Przyłącz się do mnie a go wypuszczę.-odpowiedział tamten.
-Nigdy!-wrzasnąłem.
-Twoja strata, ciekawe co powie na to Jamie?-nie przestając się uśmiechać powiedział Mrok.
Natomiast Augustinus, znalazł już Jamiego, był przywiązany do jednego z stalagmitów i zakneblowany. Gdy zobaczył Strażnika chciał krzyknąć ale knebel mu na to nie pozwalał.
-Spokojnie, jestem znajomym Jacka. Przyszedłem ci pomóc.-powiedział uspokajająco do chłopca. Oczy dziecka wyrażały radość, napłynęły łzami, mówiły "On jest tutaj, przyszedł mnie uratować?"
-Tak, odwraca uwagę Złego Pana, nie bój się.-odparł, i zaczął go rozwiązywać. Gdy więzy opadły chłopak uściskał oswobodziciela.
Nie przesadzaj mały.-powiedział z uśmiechem-Choć mamy mało czasu.-dodał i ściągnął mu materiał który kneblował mu usta-A teraz cicho-przyłożył palec do swoich ust. Kiedy byli już blisko podwyższenia, Ja i Mrok zaczęliśmy walczyć. Augustinus Schował się z Jamiem za jeden z stalagmitów.
-Dlaczego się chowamy, musimy pomóc Jackowi!-powiedział z oburzeniem chłopak.
-Muszę cię chronić, a ty nie dasz rady zrobić czegoś Czarnemu Panu. Musimy czekać co się wydarzy i wtrącić się w ostateczności. W tej samej chwili coś uderzyło w skałę za którą się skryli, to byłem ja trzeba przyznać Mrok ma całkiem niezłą siłę uderzenia. Ledwo  trzymałem się świadomości.
-Dobrze, zostań tu, on mnie nie widzi. Masz.-wyciągnął z sakiewki małą fiolkę.
-Jakby Mrok cię tu znalazł rozbij to, rzucając o podłogę i szybko zamknij oczy.-polecił Augustinus.
-I co Jack, już nie jesteś taki mądry, co?-dał się słyszeć głos Pitcha- I co powiesz?
Augustinus wyszedł za skały i wskazał na Pana Strachu. On podniósł się nad ziemię.
-Co to ma znaczyć? Co się dzieje?-zapytał zaskoczony. Strażnik ruszył ręką tak jakby coś rzucał i Mrok poleciał daleko, po chwili dało się słyszeć mocne uderzenie.
-Upsss, nie chcia...a nie jednak chciałem.-powiedział i podszedł szybko do mnie byłem ledwo przytomny.
-Jamie choć do mnie.-polecił chłopcu, a ten wyszedł-Mrok zaraz wróci, musimy się stąd wynosić. Chłopiec podszedł do niego a Strażnik podniósł ręce nad głowę. Ja, Augustinus i Jamie podnieśliśmy się nad ziemię i w tej chwili pojawił się Pitch.
-Nie musisz być już niewidoczny Augustinusie, wiem że to ty.-powiedział z złością.
-Jamie fiolka, rzuć.-odparł Strażnik. Chłopak uczynił to i zakrył oczy tak samo jak Strażnik. Nagle dal się słyszeć trzask pękającego szkła a po chwili oślepiające światło wypełniło jaskinię.
-Przez jakieś 10 minut będzie ślepy.-wyjaśnił-Uciekamy-dodał. Zaczęliśmy się wznosić wyżej aż do stropu.
-Przecież zaraz się nadziejemy na te skały!-wystraszył się Jamie.
-Nie bój się.-powiedział z uśmiechem Augustinus i krzynął-Porta ad Polus Arcticus!-po czym rozłożył ramiona i pomału zaczął tworzyć się świetlisty prostokąt na suficie. Zamknął się zaraz za nami lecz i tak usłyszeliśmy słowa Mroka "I tak was dopadnę!", "Twoje niedoczekanie" powiedział do siebie Augustinus. Wraz z przejściem przez te dziwne wrota odzyskałem pełną przytomność.
-Pokonałem go?-zapytałem.
-Powiedzmy że był remis.-odparł z uśmiechem Strażnik a Jamie zaśmiał się i przytulił do mnie.
-Przybyłeś mi na ratunek, wiedziałem że przybędziesz.-na te słowa Jamiego też się do niego przytuliłem.
-Augustinusie gdzie my jesteśmy?-zapytałem po chwili.
-W "Bramie".-odparł lakonicznie.
-Dużo nam to mówi.-powiedziałem.
-Ehhh...później dokładnie wyjaśnię. Teraz muszę się skupić, chyba że chcecie być zmienieni w popiół. To bardzo niebezpieczny sposób przemieszczania.-odparł Strażnik z niepokojem-Już blisko.-dodał i miał rację, po jakiś 10 sekundach byliśmy już w siedzibie Mikołaja.
Akurat byli tam wszyscy, gdy nagle na środku pomieszczenia wyrosła plama światła i po chwili wynurzyliśmy się z niej. Augustinus wyszedł ostatni i ledwo przekroczył owe drzwi zaczął się chwiać,ja i cała reszta rzuciła się żeby go złapać.
-Nic mi nie jest, za dużo...-nie dokończył ponieważ poleciał na Zająca całym ciałem i go przewrócił. Strażnicy położyli go do łóżka w pokoju, gdzie przedtem leżałem. Czekaliśmy aż się ocknie, zwłaszcza ja i Jamie by mu podziękować za pomoc.

2 komentarze:

  1. Całkiem ciekawy zbieg wydarzeń. Ciekawe co będzie dalej :3

    OdpowiedzUsuń